Dobór odpowiednich kosmetyków pielęgnacyjnych do włosów nie jest łatwy. Ja jeszcze nie znalazłam tych, które zadowoliłyby mnie w stu procentach, jestem na etapie kompletowania odpowiedniego zestawu. Najważniejsze, że zaczęłam bardziej świadomie wybierać produkty, drogeryjne Pantene czy inne Garniery zamieniłam na te łagodniejsze, z lepszym składem. Ciągle testuję nowe kosmetyki, poszukuję, czytam recenzje. Wiem jednak, że w kwestii pielęgnacji włosów nie zawsze warto kierować się opinią innych. To, co sprawdzi się u innych, nie zawsze sprawdzi się u nas. I odwrotnie: produkty, z których inni nie są zadowoleni, nasze włosy mogą pokochać. Dlatego kiedy spotkałam się z tak różnymi opiniami na temat bananowego zestawu (szampon i odżywka) od The Body Shop postanowiłam go przetestować na sobie.
17 maja 2015
22 marca 2015
THE BODY SHOP MASŁO KOKOSOWE Z EFEKTEM NABŁYSZCZAJĄCYM
Pisałam o tym nie raz, że masła do ciała The Body Shop wprost uwielbiam. Na palcach jednej ręki mogę policzyć te, których nie wypróbowałam. Zawsze gdy tylko mam możliwość zaglądam do sklepu z nadzieją, że można je kupić w promocji, najlepiej -50% ( jeszcze nigdy nie kupiłam żadnego masła w cenie regularnej). Latem skusiłam się na wersję kokosową, nabłyszczającą z drobinkami brokatu.
Etykiety:
masło do ciała,
opinia,
Recenzja,
TBS,
The Body Shop
11 stycznia 2015
MASŁA DO CIAŁA THE BODY SHOP: MALINA I MIGDAŁ
Masła do ciała The Body Shop uwielbiam, zresztą pisałam to nie raz. Jedynym, sporym minusem, jaki w nich dostrzegam to ich cena. Według mnie jest zdecydowanie zbyt wysoka, chociaż biorąc pod uwagę ich wydajność,
działanie czy zapach, cena
wydaje się być mniej nierozsądna ;) Niemniej jednak ja zawsze poluję na
promocje, bo choć masła umilają mi czas po prysznicu/kąpieli i zawsze sięgam po nie z wielką przyjemnością, w cenie regularnej ich nie
kupuję, bo najzwyczajniej w świecie szkoda mi kasy. Na szczęście w
okresie okołoświątecznym sklepowe półki uginały się od nadmiaru
produktów, a witryna sklepu zachęcała do wejścia do środka i
skorzystania z wielu promocji, m.in. -50% na masła do ciała. Żal było nie skorzystać :) Kupiłam dwa masła: o zapachu malin oraz migdałowe (6.5 funta/szt./200ml).
Etykiety:
almond,
body butter,
malina,
masło do ciała,
migdał,
raspberry,
TBS,
The Body Shop
2 września 2014
Ulubieńcy sierpnia
Witajcie :)
W ciągu ostatnich kilku tygodni do mojej kosmetyczki trafiło sporo nowych kosmetyków. O niektórych już pisałam, o pozostałych postaram się napisać wkrótce. Dziś jednak chciałabym przedstawić kilku moich ulubieńców, po te produkty sięgałam w sierpniu najczęściej.
13 sierpnia 2014
Moja kosmetyczna WishLista...

...jest dosyć długa. Są tutaj różne produkty, od tanich jak np. mus do ciała od Farmony, po te bardziej luksusowe, jak zestaw pędzli Zoeva, na który nigdy mnie nie będzie stać, ale pomarzyć zawsze można, prawda? :) Zdecydowanie dominuje tutaj kolorówka. Cieszę się, że jakiś czas temu udało mi się skreślić jeden punkt z listy, mianowicie farbkę do brwi Aqua Brow firmy Make Up For Ever. Od długiego czasu miałam na ten kosmetyk wielką ochotę i wreszcie trafił w moje ręce. Myślę, że niedługo pojawi się jego recenzja.
Etykiety:
bdellium tools,
Farmona,
Real Techniques,
Sleek,
The Body Shop,
theBalm,
WishLista
29 listopada 2013
Ulubieńcy ostatnich tygodni
Cześć :)
Doszłam do wniosku, że na moim blogu jest ostatnio zbyt dużo makijaży, za mało kosmetyków, recenzji. Postanowiłam więc podzielić się z Wami listą kosmetyków, po które bardzo często sięgałam w ciągu ostatnich kilkunastu tygodni.
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię czytać tego typu posty na blogach, zdarza się, że dzięki nim sama odnajduję kosmetyczne perełki.
Myślę, że w przyszłości stworzę także post Top 10 (o ile zmieszczę się w dziesięciu pozycjach) o kosmetykach dla mnie niezbędnych.
Tymczasem ulubieńcy ostatnich tygodni.
Etykiety:
BB,
Bourjois,
Burt's Bees,
Catrice,
John Frieda,
L'Oreal,
Revlon,
The Body Shop,
ulubieńcy
13 września 2013
NEW IN
Witajcie
Szykuję dla Was kilka recenzji, pojawią się na blogu w ciągu najbliższych dni. Będzie o peelingach, masłach do ciała, trochę kolorówki. A tymczasem post z kilkoma nowościami.
Etykiety:
Bourjois,
haul,
John Frieda,
Max Factor,
The Body Shop
25 sierpnia 2013
THE BODY SHOP maseczka do twarzy 3w1 miód + płatki owsiane
Maseczka zamknięta jest w małym, poręcznym, odkręcanym opakowaniu, choć niekoniecznie ładnym. Pod wpływem wilgoci nalepki odklejają się i nie wygląda to estetycznie.
Bardzo lubię kiedy produkty do pielęgnacji ( nie ważne czy są to balsamy, kremy, maseczki, masła do ciała czy odżywki do włosów) znajdują się w takich odkręcanych opakowaniach. Nie lubię tubek. Lubię mieć bezpośredni dostęp do kosmetyku, widzieć ile go zostało, kiedy zaopatrzyć się w następny, dlatego opakowanie oceniam na plus.
100 ml maski wystarczy naprawdę na długo. Wydając na nią ( nie oszukujmy się ) niemałe pieniądze liczyłam na to, że trochę się tym kosmetykiem nacieszę i nie zawiodłam się. Maska jest wydajna, wystarczy niewielka ilość by pokryć całą twarz, ale ja nakładam ją bardzo szczodrze i dopiero po kilku miesiącach zobaczyłam dno.
Konsystencja jak dla mnie jest idealna. Glinkowa pasta z zatopionymi w niej płatkami owsianymi. Bardzo łatwo i przyjemnie się ją nakłada. Nie zasycha, dobrze się zmywa. Choć ja wolę te samowchłaniające się maseczki.
Zapach- obłędny! Mleczny, owsiankowy, bardzo przyjemny i relaksujący! Zdecydowanie największy plus tego produktu.
Etykiety:
Recenzja,
The Body Shop
12 kwietnia 2013
The Body Shop Hemp Hand Protector- recenzja
Cześć :)
Z pewnością każda z Was wie jak ciężko jest utrzymać skórę dłoni w dobrej kondycji, szczególnie zimą. Bywa ona przesuszona, szorstka, czasami nawet pęka...
Szukając odpowiedniego kremu do pielęgnacji dłoni przejrzałam różne blogi, fora. Natrafiłam na krem The Body Shop Hemp Hand Protector i postanowiłam go wypróbować. Okazało się, że był to bardzo dobry wybór.
Kilka słów od producenta
Krem posiada olej z nasion konopii, jest idealny dla bardzo suchej skóry. Zmiękcza, nawilża, łagodzi, a także ochrania suchą skórę rąk. Testowany dermatologicznie.
Skład
Water, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Myristyl Myristate, Hemp Seed Oil, C12-15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate, Dimethicone, PEG-100 Stearate, Beeswax, Lanolin, Panthenol, Phenoxyethanol, Fragrance, Methylparaben, Propylparaben, Allantoin, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Evernia Furfuracea (Treemoss) Extract, Limonene, Citronellol, Talc, Geraniol, Linalool, Citral, Chromium Oxide Greens, Iron Oxides.
Opakowanie to chyba największy minus tego produktu. Metalowa tuba przypominająca trochę farbę olejną, po pewnym czasie pęka (zdjęcie poniżej), przez co krem krem wydostaje się na zewnątrz wbrew naszej woli. Tuba jest twarda i pod koniec ciężko jest wycisnąć krem. Zakrętka jest mała i nieporęczna. Nawet nie wiecie ile razy wyśliznęła mi się z dłoni!
Zapach. Jedni go lubią inni nie. Ja do zwolenników nie należę, ale także nie uważam żeby był minusem tego kremu. Jest specyficzny, owszem. Intensywny, ziołowy. Dosyć długo utrzymuje się na dłoniach. Nie odstraszył także mojego narzeczonego, więc uwierzcie mi, jest do zniesienia :)
Konsystencja jest gęsta, nielejąca, łatwo się rozprowadza, mi osobiście bardzo odpowiada. Krem szybko się wchłania, nie jest tłusty, ale pozostawia delikatny film ochronny.
Produkt możemy kupić w dwóch rozmiarach. 30 oraz 100 ml. Jestem w trakcie używania drugiej dużej tuby. Za pierwszą zapłaciłam 9 GBP, potem kolejne dwie kupiłam w promocji za 5 GBP ( z czego jedną oddałam mamie), więc cena była naprawdę przystępna. Dodam, że jest to bardzo wydajny produkt.
Moja opinia
Używam tego kremu od kilku miesięcy. Jest to produkt godny polecenia. Poprawił kondycję moich przesuszonych, szorstkich dłoni. Używam go zawsze po myciu rąk. Idealnie je nawilża i natłuszcza. Moja skóra jest bardziej miękka i gładka. Lubię co jakiś czas używać go na noc, smarując dłonie grubą warstwą i nakładając rękawiczki. Po takiej kuracji moje dłonie zawsze są odżywione i miękkie.
Polecam ten krem wszystkim, którzy borykają się ze spierzchniętą, suchą skórą rąk. Warto go wypróbować!
Moja ocena 4,5/5
Pozdrawiam,
Edyta
Etykiety:
Recenzja,
The Body Shop
5 kwietnia 2013
TBS lip butter... czyli jak zrobić swoim ustom krzywdę...
Cześć :)
Z pewnością każda z nas decydując się na zakup kosmetyku do ust oczekuje od niego właściwości nawilżających. Okey, brak spektakularnego nawilżania jeszcze jesteśmy w stanie przeżyć, ale jeśli produkt niemiłosiernie wysusza nasze usta to go od razu dyskwalifikuje. Zgadzacie się ze mną?
Dziś słów kilka o produkcie, który długi czas leżał na dnie szuflady z kosmetykami, a po napisaniu tej recenzji trafił do kosza.
Przedstawiam Wam wysuszacz do ust nr 1:
masełko do ust The Body Shop Pink Grapefruit !
Ale po kolei, zacznę od początku naszej "znajomości".
Kupiłam to masło całkiem przypadkowo. Miałam jakiś kupon rabatowy na zakupy w The Body Shop, który mogłam zrealizować po przekroczeniu określonej kwoty. Także żeby móc wykorzystać kupon do koszyka dorzuciłam masełko za ok.
4 GBP
skład:
Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Ricinus Communis (Castor Seed) Oil, Brassica Campestris/ Aleurites Fordi Oil Copolymer, Beeswax, Lanolin, PEG-8 Beeswax, Citrus Paradisi (Grapefruit) Seed Oil, Hydrogenated Castor Oil, Silica, Flavor, Linalool, Limonene, Tocopheryl Acetate, Ammonium Glycyrrhizate, Tocopherol, Citral, Geraniol, Citronellol, Mica, Titanium Dioxide, Yellow 5 Lake, Red 7 Lake.
pojemność
10 ml
Co obiecuje producent?
Przede wszystkim nawilżenie. Masełko ma sprawić, że nasze usta będą miękkie i gładkie. Niestety nie są takie...
Moja opinia:
Produkt ten zrobił na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie. Ładne, estetyczne, kolorowe i poręczne opakowanie. Idealne do torebki. Zapach... przepiękny! Bardzo intensywny! Zauroczył mnie! Smak idzie w parze z zapachem ;)
Przyjemna konsystencja (nie ma problemów z rozprowadzeniem kosmetyku) po pewnym czasie jednak robi się bardziej gęsta, przez co jest cały czas wyczuwalna na ustach. Oblepia je czego bardzo nie lubię. Kolor jasny beż, delikatnie połyskujący sprawia, że nasze usta wyglądają kusząco...;)
Niestety tu moje zachwyty się kończą. Trwałość pozostawia wiele do życzenia. Nie zauważyłam żadnych właściwości pielęgnacyjnych, wręcz przeciwnie bardzo wysusza usta, podkreśla suche skórki. Jeżeli robi cokolwiek dobrego z naszymi ustami to może odrobinę natłuszcza i nabłyszcza. Nic poza tym.Na pewno nie nawilża tak jak obiecuje producent.
Jestem fanką maseł do ciała tej firmy ( migdałowe to mój ulubieniec) oraz kremu do rąk, którego recenzję postaram się wkrótce napisać, ale masło do ust to według mnie zupełna pomyłka. Produkt nie jest warty swojej ceny. Nie polecam zakupu.
Moja ocena 1/5
A czy Wy używałyście tych maseł? Jeśli tak dajcie znać jaka jest Wasza opinia na ich temat :)
Pozdrawiam
Edyta
Etykiety:
Recenzja,
The Body Shop
Subskrybuj:
Posty (Atom)


