3 marca 2014

Poznajcie Mary-Lou...



choć podejrzewam, że jest ona doskonale wszystkim znana :)
Zapraszam Was na recenzję rozświetlacza Mary-Lou Manizer theBalm.

Wspominałam nie raz, że uwielbiam kosmetyki rozświetlające. Chętnie sięgam po tego typu kremy, podkłady czy typowe rozświetlacze w płynie lub w formie prasowanych pudrów. W swojej kosmetyczce posiadam m.in. rozświetlającą bazę pod podkład L'Oreal <recenzja>, podkład Revlon PhotoReady, rozświetlacz Benefit Sun Beam, rozświtlacz Revlon PgotoReady Skinlights <recenzja> czy rozświetlacz MUA Undress Your Skin, który możecie zdobyć biorąc udział w rozdaniu <klik>, i o którym postaram się wkrótce napisać, bo jest to naprawdę ciekawy produkt.
Sami więc widzicie, że jako miłośniczka rozświetlaczy nie mogłam nie wypróbować tego kultowego kosmetyku, tym bardziej, że słyszałam o nim tak wiele pozytywnych opinii. Chcecie wiedzieć czy moja również taka będzie, czytajcie dalej :)








Zacznę od opakowania, bo według mnie zasługuje na uwagę. Jest moim zdaniem urocze. Utrzymane w stylu Pin- up/ retro zdecydowanie przykuwa wzrok. Przypomina mi trochę opakowania kosmetyków Benefit, które bardzo lubię. Dodatkowo jest solidnie wykonane i trwałe. W środku znajdziemy spore lusterko, które umożliwi nam ewentualne poprawki w ciągu dnia. Całość umieszczona jest w pudełeczku, na którym znajdziemy m.in. skład kosmetyku i które ochroni nasz rozświetlacz przed zarysowaniem, uszkodzeniem przez inne kosmetyki w kosmetyczce/ toaletce [ jeśli oczywiście lubimy trzymać kosmetyki w tekturowych pudełeczkach- ja je zazwyczaj od razu wyrzucam ;) ]







Konsystencja jest idealna. Jak na kosmetyk prasowany jest bardzo kremowa i miękka, dzięki czemu aplikacja jest niezwykle przyjemna i łatwa. Dodatkowo rozświetlacz jest niesamowicie wydajny- wystarczy dosłownie odrobina by uzyskać pożądany efekt.
Lubię aplikować go za pomocą pędzelka Bdellium Tools 945 Studio Line lub Real Techniques Stippling Brush, ale świetnie się prezentuje także wklepany opuszkami palców.






Nie posiada żadnych dużych, brokatowych, nachalnych drobinek. Daje bardzo naturalny efekt  pięknie rozświetlonej skóry.






Kolor jest piękny- szampański. Na pewno będzie świetnie współgrał z każdym typem urody. 
Kosmetyk ten sprawdza się świetnie nie tylko na szczytach kości policzkowych, jest idealny także do rozświetlania wewnętrznych kącików oczu, łuków brwiowych, czy łuku kupidyna, by optycznie powiększyć usta. 
Na skórze daje piękny efekt 'tafli'. Twarz jest rozświetlona, promienna i wygląda na wypoczętą.






Czy kupię ponownie? Raczej tak, chociaż biorąc pod uwagę jego wydajność chyba nigdy się nie skończy ;)

Jest to godny polecenia produkt, moim zdaniem miłośniczki rozświetlaczy powinny mieć go w swoich kosmetyczkach :)





Moja ocena:
5/5



 Macie? Lubicie? A może ten kosmetyk zupełnie do Was nie przemawia?
Dajcie znać!













12 komentarzy:

  1. Jeden z moich ulubieńców:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne opakowanie i jaka wysoka ocena :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocena wysoka, bo wad nie widzę ( no może poza ceną...)
      :)

      Usuń
  3. Ten rozświetlacz to moje kosmetyczne marzenie, odkładam na niego pieniążki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nie miałam ale za to marzę o bronzerze the balm :P ehh póki co cena troche mnie odstrasza..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi się skończy Hoola Benefitu to chyba też się skuszę na ten od theBalm :)

      Usuń
  5. ja też pragnę kupić

    OdpowiedzUsuń
  6. gdyby nie cena juz bym go miala :D
    czemu nie pokazalas go na twarzy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena jest dosyć wysoka, ale biorąc pod uwagę wydajność, myśle, że się opłaca go kupić.
      Wierz mi, że chciałam go pokazać na twarzy, ale zdjęcia kompletnie mi nie wychodziły, nie umiałam pokazać efektu... :(

      Usuń

podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...