26 listopada 2015

PROJEKT DENKO: ŻEGNAM PUSTE OPAKOWANIA #3

W takich chwilach jak ta żałuję, że nie nagrywam filmów na youtube, bo zdecydowanie łatwiej byłoby mi o tych wszystkich kosmetykach opowiedzieć niż napisać ich recenzje, ale cóż... kanału na youtube nie mam, systematyczność w pisaniu 'denkowych postów' też kuleje, więc sama jestem sobie winna ;) Kosmetyków jest sporo, ponieważ są to zużycia z ostatnich kilkunastu tygodni. Część z tych produktów doczekała się osobnych wpisów, więc je dla Was podlinkuję. Mam nadzieję, że dobrniecie do końca wpisu ;) Zaczynamy!


Szampony i odżywki firmy Natura Siberica to ostatnio moje ulubione produkty do pielęgnacji włosów. Żaden kosmetyk mnie nie zawiódł. Szampon nawilżający i zwiększający objętość (1) oraz szampon maksimum objętości (2) spisały się świetnie w przypadku moich wymagających nawilżenia włosów. Po ich użyciu włosy były dobrze oczyszczone, miękkie, błyszczące, dobrze się układały. Cieszy mnie to, że żaden z szamponów nie obciążał włosów czego się trochę obawiałam, bo moje szybko się przetłuszczają. Duża wydajność i przyjemny zapach to kolejne atuty tych produktów. Chętnie sięgnę po nie ponownie. Rokitnikowa, intensywnie nawilżająca odżywka do włosów (3) znakomicie pielęgnowała moje włosy. Nawilżała je, sprawiała, że włosy bez problemu się rozczesywały ( zazwyczaj mam z tym problem), były przyjemne w dotyku i wyglądały zdrowo:) Zapach i wydajność również na plus!
 
Niesamowicie wydajny szampon Nr1 na cedrowym propolisie Receptury Babci Agafii (4) również spisał się bardzo dobrze, ale miałam wrażenie, że moje szybko przetłuszczające się włosy po jego użyciu utrzymywały swoją świeżość ciut krócej niż po użyciu szamponów Siberici. Myślę, że świetnie się sprawdzi u osób, które nie mają problemów z przetłuszczającym się skalpem. Odżywkę  do włosów Organix olej arganowy (5) również bardzo polubiłam. Ma idealną konsystencję, przyjemnie pachnie, jest wydajna. Po jej użyciu włosy były nawilżone, miękkie i dociążone. Szampon Organix z mleczkiem kokosowym (6) wręcz ubóstwiam! Uwielbiam jego zapach, konsystencję, to, że dobrze oczyszcza moje włosy, nie obciąża ich i nawilża. I powiem to jeszcze raz: ten zapach... :) (recenzja- tutaj)W przypadku bananowego zestawu do włosów The Body Shop (7, 8) to odżywka bardziej przypadła mi do gustu. Oba produkty doczekały się recenzji, którą znajdziecie tutaj




Rosyjskie mydła do ciała i włosów to moje wielkie odkrycie i jedne z ulubionych kosmetyków pielęgnacyjnych. Początkowo pochodziłam sceptycznie do tych wielofunkcyjnych produktów, a teraz nie potrafię się bez nich obejść. Zużyłam antystesowe mydło/pianę Isnandzkie SPA (9) (recenzja) oraz mydło Aleppo do ciała i włosów (11) (recenzja) firmy Planeta Organica, a także miodowe mydło do ciała i włosów z serii Bania Agafii (12) (recenzja). Wszystkie te produkty sprawdziły się u mnie świetnie, umilały chwile spędzone pod prysznicem. Doskonale się pieniły i pięknie pachniały! Zdecydowanie polecam wszystkie, choć mnie osobiście najbardziej urzekło mydło Aleppo swoim delikatnym, różanym aromatem :) Po muszkatołowe masło do ciała Bania Agafii (10) sięgałam z wielką przyjemnością właściwie codziennie. Bardzo dobrze nawilżało moją skórę, nie miałam problemów z aplikacją, bo choć konsystencja jest gęsta to świetnie się rozprowadza i szybko wchłania. No i ten zapach! Masło pachnie kwiatem bzu, a ja ten aromat uwielbiam. Jajeczna maska do włosów Receptury Babci Agafii (13) to produkt, który zna na pewno każdy, kto miał styczność z rosyjskimi kosmetykami. Spotkałam się z wieloma bardzo pozytywnymi opiniami na jej temat, mnie jednak nie zachwyciła, bo obciążała moje włosy. Zdecydowanie nie jest to produkt dla przetłuszczających się włosów. Cedrowy peeling do ciała Bania Agafii (14) to kolejny kosmetyk, który zachwycił mnie swoim zapachem. Jego recenzję znajdziecie tutaj. Choć nie jest to tak skuteczny peeling jak ten, którego obecnie używam (Planeta Organica Cedr i malina- recenzja) na pewno wrócę do niego ponownie.

Witaminowy żel pod prysznic Natura Siberica (15) to zdecydowanie produkt godny polecenia. Wydajny, o niesamowicie przyjemnym zapachu, doskonale oczyszcza i pielęgnuje skórę. Przetestowałam go także w roli szamponu- sprawdza się świetnie. Zdecydowanie wrócę do niego ponownie. Choć najczęściej sięgam po masła do ciała latem skusiłam się na lekki balsam firmy Naturativ (Pat&Rub) trawa cytrynowa i kokos (16). Zakochałam się w zapachu! Teraz często wybieram kosmetyki o zapachu trawy cytrynowej ;) Balsam idealnie nawilżał skórę, nie zostawiał tłustego filmu na skórze. Byłby moim ideałem gdyby nie to, że bardzo szybko go zużyłam, a niestety, z racji tego, że jest to kosmetyk naturalny kosztował niemało. Gdyby był bardziej wydajny na pewno kupiłabym go ponownie. Cukrowy, antycellulitowy peeling do ciała Bania Agafii (17) to jedyny produkt ze wszystkich rosyjskich kosmetyków, który mnie zawiódł. Lubię mocne peelingi, ten niestety ścierających drobinek miał bardzo mało, więc słabo działał. Jedyny plus to uczucie lekkiego ujędrnienia, napięcia skóry po aplikacji. Peelingi do ciała Farmony (18) lubię za dobre działanie i przyjemne zapachy. Skłaniam się jednak ku naturalnym produktom do pielęgnacji ciała, więc do Farmony już nie wrócę. Olejek Alterra oliwka i limonka (19) na pewno jeszcze do mnie trafi. Lubię olejki tej marki. Ten, miał przyjemny cytrynowy zapach, dobrze odżywiał skórę, jak na olejek dosyć szybko się wchłaniał.



Bania Agafii ryżowy peelingo do twarzy (20) to świetny, naturalny produkt, przeznaczony dla wszystkich typów cery. Bardzo wydajny, skuteczny o przyjemnym zapachu. Recenzję znajdziecie tutaj. Łagodzący żel do mycia twarzy do skóry wrażliwej firmy Floslek (21) niestety nie przypadł mi do gustu. Miał dziwny zapach, słabo się pienił, średnio radził sobie ze zmyciem makijażu. Zużyłam może 1/3 opakowania, reszta trafiła do kosza.  John Frieda Frizz Ease spray chroniący włosy przed wysoką temperaturą (22) to mój ulubiony produkt tego typu. To już chyba moje czwarte opakowanie. Spray wyposażony jest w doskonały atomizer, który rozpyla na włosach dosłownie mgiełkę produktu chroniąc kosmyki podczas stylizacji. Nigdy nie zapominam o jego użyciu przed suszeniem włosów. Dwa olejki do ciała firmy Bielenda, które uwielbiam: awokado i olej arganowy (23). Po oba zawsze sięgam z przyjemnością, aczkolwiek bardziej polubiłam olejek awokado. Używam do pielęgnacji włosów oraz ciała. Są wydajne, przyjemnie pachną. Chętnie sięgnę po nieponownie.

Pharmaceris fluid intensywnie kryjący (24) ma swoich zwolenników i przeciwników. Ja zaliczam się do pierwszej grupy, bo produkt ten dobrze mi służył. Poziom krycia był taki jakiego oczekiwałam, trwałość też satysfakcjonująca. Nie zachwycił mnie jednak na tyle bym sięgnęła po niego ponownie.  Lubię od czasu do czasu sięgać po podkłady rozświetlające ( głównie jesienią i zimą). Podkład Revlon Photoready (25) na pewno kupię ponownie. Po jego użyciu twarz wygląda na wypoczętą i świeżą. Jednak nie jest to produkt, którego używam codziennie- czasami w gorsze dni, kiedy cera wymaga większego krycia muszę sięgnąć po jego brata Colorstay.  Polecam Photoready dziewczynom nie mającym większych problemów z cerą. Tusz do rzęs L'Oreal Volume Million Lashes So Couture (26) to zdecydowanie jedna z moich ukochanych maskar! Ostatnio polubiłam także najnowszy tusz marki- Feline, ale do tego na pewno będę powracać. Recenzję znajdziecie tutaj. Róż Boujois Healthy Mix #41 (27) służył mi przez bardzo długi czas. Byłam z niego bardzo zadowolona- uwielbiałam ten piękny, brzoskwiniowy kolor. Na pewno kupię go ponownie! Kamuflaż Catrice (28) to zdecydowanie jeden z lepszych korektorów. Pod oczy nie odważyłabym się go nałożyć, bo jest zdecydowanie zbyt ciężki, ale z ukryciem wyprysków, brzebarwień, wszystkiego co chcemy zakamuflować nadaje się rewelacyjnie! Jest bardzo tani i niesamowicie wydajny. Mój must have!


Ufff to już koniec ;) Mam nadzieję, że choć część z Was dobrnęła do końca ;)
Napiszcie czy znacie te produkty i czy się u Was sprawdziły. 



OBSERWUJ BLOG
FACEBOOK   |   INSTAGRAM   |   BLOGLOVIN



30 komentarzy:

  1. Wow, ale ogromne zużycie :P chyba nigdy takiego nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zużycia chyba z 4 miesięcy 😉

      Usuń
  2. Sporo tego się nazbierało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się sukcesywnie zużywać kosmetyki ;)

      Usuń
  3. Bananowy zestaw z TBS w końcu dorwałam, ale trochę mnie zawiódł. Pachnie faktycznie ładnie, ale na suchych włosach szału nie robi. Sporo nazbierałaś tych opakowań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie takie same odczucia odnośnie tego zestawu jak Ty.

      Usuń
  4. Ale mega denko. Widze dużo rosyjskich kosmetyków do ktorych i ja się przekonuję. Oobecnie mam mydło milodowe które jest rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydełko miodowe jest świetne :) Sporo mam w łazience rosyjskich kosmetyków :)

      Usuń
  5. Zachęciłaś mnie do kupna kremu muszkatołowego, też mam słabość do zapachu kwiatu bzu :) Szampon na cedrowym propolisie miałam i byłam bardzo z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masło muszkatołowe pachnie pięknie i świetnie nawilża. Będziesz z niego zadowolona :)

      Usuń
  6. Niezłe denko :) Mi się nigdy nie chce pustych opakowań trzymać i wyrzucam od razu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zachęciłaś mnie do wypróbowania Natura Siberica, Planeta organica i Szampon Organix z mleczkiem kokosowym , a że zapach kokosu uwielbiam to chętnie przetestuję na swoich włosach. Muszę tylko pokończyć moje zbiory szamponów i odżywek :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek z Bielendy mam ten arganowy i również jestem z niego zadowolona a kamuflaż z Catrice jest świetny, dobrze kryje i jest mega wydajny.

      Usuń
  8. dużo tego! ;) lubię takie denka ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej dużo tego a ja nic z tego nie miałam. Może się na coś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię te pilingi nr 18:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam peelingi farmony. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z pewnością sięgnę po te szampony z Natura Siberica skoro polecasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać co królowało :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widze 2 moich ulubiencow: roz z Bourjois i olejek z Bielendy..Ja swoj olejek z Bielendy 3w1 stosowalam do olejowania wlosow, mieszalam go z naturalnym migdalowym :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sporo masz tych opakowań, Ja właśnie wybieram się na zakupy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow sporo tego. Z rzeczy których nie znałam wcześniej to ciekawią mnie kosmetyki natura siberica. Ze znanych mi mam maskę jajeczną którą u mnie spisała się nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
  17. z całości miałam tylko żele Tutti Frutti i je bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ładnie zaszalałaś z tymi zużyciami ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na rosyjskie kosmetyki czaję się od bardzo dawna i to nawet dziwne, że jeszcze ich nie używałam. Obiecałam sobie, że podczas pobytu na rodzinnych Mazurach nadrobię to i jestem ciekawa, jak się sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wowo, sporo tego. Miałam ten szampon i powiem, że nie byłam zadowolona. Ale używałam go w Londynie, a tam ta woda też jest problematyczna :) Podkład Revlonu kiedyś używałam pasjami, ale ostatnio stwierdziłam, że jest dla mnie za ciężki i przerzuciłam się na lżejszy Ingrid Ideal Face. Polecam wypróbować, można go kupić w Naturze, trafia się na promocji. Jest rewelacyjny i na pewno trafi w gust komuś kto używał Revlon :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Super zestawienie. Wiele z tych produktów sama stosuję i sprawdzają się świetnie!

    OdpowiedzUsuń

podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...