20 października 2013

Gładka skóra dzięki BURT'S BEES FACIAL SCRUB




Witajcie:)


Dawno nie było na blogu recenzji, więc dziś zamiast posta z makijażem zapraszam Was do zapoznania się z moją opinią na temat pewnego produktu, którego używałam przez ostatni miesiąc.


Jakiś czas temu pisałam, że w sklepie z naturalnymi kosmetykami kupiłam bardzo dobry żel do mycia twarzy (recenzja).
 Oprócz żelu kupiłam także m.in. 
peeling do twarzy Burt's Bees. 





Peeling do twarzy Burt's Bees składa się z 99,9% naturalnych składników. Drobno zmielone migdały, owies, skórka pomarańczowa oraz płatki róż delikatnie złuszczają martwy naskórek, usuwają zanieczyszczenia, resztki makijażu. Dzięki obecności oleju ze słodkich migdałów oraz glicerynie skóra pozostaje gładka, miękka i nawilżona. 

Według producenta peeling jest na tyle delikatny, że nie ma żadnych przeciwwskazań by używać go codziennie.






Peeling zamknięty jest w małym, szklanym słoiczku z metalową zakrętką. Dodatkowo zapakowany jest w tekturowe pudełko, na którym znajdziemy wszelkie istotne informacje na temat produktu.





Sposób użycia: Odrobinę peelingu należy zmieszać z kilkoma kroplami wody. Tak powstałą pastę należy delikatnie wmasować okrężnymi ruchami w skórę omijając delikatną okolicę oczu. Spłukać obficie wodą. Nie dodawać wody bezpośrednio do słoika.





Nie raz pisałam, że bardzo lubię kosmetyki, które zamknięte są w słoikach, odkręcanych pojemnikach, do których mogę włożyć dłoń i wyjąć tyle produktu ile chcę. Wiem, nie jest to zbyt higieniczne rozwiązanie, ale nic nie poradzę, że po prostu nie lubię tubek...

Opakowanie tego kosmetyku bardzo przypadło mi do gustu, choć przyznaję, że szklany słoik może wyśliznąć się z mokrej dłoni, więc musimy uważać.





Pierwsze wrażenie po odkręceniu zakrętki pozytywne nie było. Moje oczy ujrzały brązową, suchą, zbitą masę. Pomyślałam, że coś jest nie tak. Ale po przeczytaniu sposobu użycia, dodaniu odrobiny wody uspokoiłam się ;) Twarda masa przeistoczyła się w pastę, która bardzo dobrze rozprowadza się na skórze.













Zapach jest bardzo intensywny. Wystarczy otworzyć słoik, a już roznosi się w powietrzu.
Czuję skórkę pomarańczową, przyprawy korzenne. Peeling pachnie jak świeżo upieczona babka :) Nie wyczujemy żadnych sztucznych, chemicznych woni. Wręcz odwrotnie, czujemy, że używamy kosmetyku stworzonego z samych naturalnych składników. 
Duży plus za to!
 Zapach kojarzy mi się z zimą, świętami. Kosmetyk jest idealny na sezon jesienno-zimowy.






Bardzo lubię ten kosmetyk. Używam go z przyjemnością, nie tylko ze względu na zapach, ale głównie na działanie. Rzeczywiście jest na tyle delikatny, że możemy używać go codziennie. Jednocześnie jest skuteczny. Drobinki peelingujące są wystarczająco duże i nie znikają podczas użycia.  Bardzo dobrze usuwają martwy naskórek.

Nie wysusza skóry, nie podrażnia jej. Nie jest 'ściągnięta', błyszcząca jak to bywa po użyciu innych peelingów. Jedynie nie mogę zgodzić się z tym, że skóra po jego użyciu jest wyjątkowo nawilżona. W moim przypadku użycie kremu jest konieczne.  

Niemniej jednak oceniam ten kosmetyk pozytywnie. Chciałabym jednak żeby kosztował mniej. 10 funtów za 55g  to trochę dużo, mimo iż kosmetyk wydaje się być wydajny. Przy stosowaniu co drugi dzień przez ok. miesiąc  zużyłam 1/4 opakowania. 

Chętnie kupię go ponownie jeśli trafię na promocję. Z przyjemnością przetestowałabym też inne produkty tej firmy. Znając moją miłość do maseł do ciała pewnie kiedyś skuszę się na 
Mango & Orange Boddy Butter :)



Burt's Bees Citrus Facial Scrub oceniam na:

4.0/5.0






A jakie są Wasze ulubione peelingi do twarzy? Zdradźcie swoich faworytów!












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...