17 maja 2013

Bourjois Bronzing Powder



Cześć !


Kilka miesięcy temu szukałam dobrego pudru brązującego. Wybór padł na Bronzing Powder Bourjois. Miał bardzo dobre opinie na KWC, poza tym bardzo lubię kosmetyki tej firmy. Nie zastanawiając się długo poszłam do drogerii i nabyłam to wychwalane przez recenzentki KWC cudo.


I co? I klops... ale zacznę od plusów ;)



Kupiłam odcień ciemniejszy nr 52.


Puder zamknięty jest w małym kartonowym pudełeczku przypominającym notes. Zamykany jest na magnes. 

Opakowanie jest bardzo solidne i bardzo estetyczne. Niewątpliwie jest to duży plus tego kosmetyku. I jestem niemal pewna, że właśnie ze względu na interesujące opakowanie kosmetyk trafił do niejednej kosmetyczki. Nie da się ukryć- przyciąga wzrok. 



Po otwarciu opakowania naszym oczom ukazuje się puder imitujący cztery kostki czekolady o pięknym, intensywnym zapachu. Mniam! Zawsze mam ochotę go zjeść! ;)


Kosmetyk jest niesamowicie wydajny, mam go chyba już od roku i zużycie jest naprawdę znikome. 

Choć z drugiej strony mogę uznać to za minus, ponieważ na pewno nie zużyję go przed upływem terminu ważności (18 mcy), więc będę musiała prawie całe opakowanie wyrzucić, a tego robić bardzo nie lubię ;)


Kosmetyk posiada małe drobinki, których nie widać na twarzy. 

Jest testowany dermatologicznie, nie uczula, nie podrażnia skóry.

I to niestety będzie chyba tyle jeżeli chodzi o plusy tego pudru...

 

Kolor jak dla mnie jest zbyt miedziany. W opakowaniu wygląda naprawdę ładnie, ale po aplikacji ujawniają się pomarańczowe tony.


Żeby go dobrze rozprowadzić na twarzy potrzebujemy dobrego pędzla. Na początku aplikowałam go jakimś tanim i tworzył potworne plamy. Po zakupie pędzla Eco Tools jest znacznie lepiej. 


Znika z twarzy po ok 4 godzinach, zdecydowanie zbyt szybko.


Konsystencja jest bardzo twarda, zbita, ciężko nabrać odpowiednią ilość. Po jakimś czasie na wierzchu kosmetyku zrobiła się brzydka, nieestetyczna skorupka. Po jej zdrapaniu z kolei na pędzel nabiera się zbyt duża ilość pudru i wtedy łatwo zrobić sobie nim krzywdę.



Prawdę mówiąc bardzo zawiodłam się na tym kosmetyku. Czytając jego opinie spodziewałam się czegoś dużo lepszego, tym bardziej, że do tanich nie należy. Ja w UK zapłaciłam za niego ok. 7 funtów, w Polsce jest chyba droższy. 

Na koniec jeszcze skład:


Moja ocena to 2,5/5




Pozdrawiam 

Edyta













5 komentarzy:

  1. Mam tego cudaka. Wydałam na niego 49 zł (i to w promocji). Przyznam, że też się nim rozczarowałam choć jest to mój pierwszy bronzer. Jego recenzję też umieściłam na swoim blogu. W zasadzie odpowiada mi - mimo iż faktycznie znika z twarzy. Mojej skórze nadaje lekko różowe tony (nie mam pojęcia dlaczego). W każdym razie moja skóra ma barwę lekko zażółconą także pomarańczowych tonów raczej w tym kosmetyku nie widzę. Jest dosyć bezpieczny przy aplikacji, bo trudno z nim przesadzić - bynajmniej i tak nadmiar zniknie po jakimś czasie;p Mógłby się nieco lepiej rozprowadzać. Na szczęście w moim przypadku ta skorupa, o której wspomniałaś nie pojawiła się. Bynajmniej dotychczas. Nie jest to zły produkt ale za tą cenę należy spodziewać się czegoś o wiele lepszego. Nie kupię go ponownie. Raczej postawię na wyraźniejszy bronzer bez jakichkolwiek tonów (pomarańczy, różu). Kusi mnie bronzer Hoola z Benefitu lub Honolulu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bronzer Honolulu wyglada całkiem przyjemnie. Ja się zastanawiam nad kupnem Golden Glamour z Gosha. Puder gigant,idealny na lato do podkreślenia opalenizny na całym ciele :)

      Usuń
  2. A ja tak bardzo chciałam go mieć:/ teraz się nad nim zastanawiam:/

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurde a tak mnie kusil na polce w Bootsie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym go na pewno ponownie nie kupiła. Mam teraz miniaturkę bronzera Hoola Benefitu (do kupienia w Bootsie albo ebayu) i jest on zdecydowanie lepszy od Bourjois.

      Usuń

podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...